wtorek, 2 lipca 2013

Rozdział 2. część III

Rozdział 2.
"Dziwne zachowanie"

część III

      Poszłam na szkolny korytarz usiąść gdzieś na ziemi i poczytać ostatni list, który mi został. Po chwili dosiadła się do mnie Victoria.
-No hej, co tam?
-Hej, nie narzekam, nie widziałam Cię wcześniej, do jakiej klasy chodzisz?
-1a, a ty do 1d, dlatego mnie nie widziałaś. Co tam czytasz?
-Nic takiego, może oprowadzić mnie po szkole?
-Dobra, ale pokażę Ci te ważniejsze miejsca. Po każdej lekcji będziesz mogła przychodzić pod drzwi od plastyki, będę tam na Ciebie czekać i pogadamy, ok?
-Dobra.
      Gdy Victoria skończyła oprowadzać mnie po szkole, zadzwonił dzwonek na lekcje. Nauczyciele byli bardzo podobni do tych w Birmingham, tyle że o wiele lepiej nauczali, więcej się od nich dowiedziałam.
-I jak było w szkole? - zapytała mama.
-Dobrze.
-A coś więcej?
-Pierwszy dzień w szkole minął mi tak samo, jak każdy inny. Poznałam nową koleżankę, nazywa się Victoria. Nauczyciele są w porządku, bardzo podobni do tych w Birmingham. Dowiedziałam się też, że odbywają się tam zajęcia z lekcji śpiewu, na które się zapisałam. Na kółko trzeba chodzić regularnie, odbywają się one w piątki. Zapisałam się na nie. Jeżeli ktoś się będzie bardzo dobrze spisywał, zostanie wynagrodzony przeniesieniem do innej szkoły "Hollywood Arts", gdzie można zabłysnąć jako gwiazda, trzeba mieć tylko podpis rodziców.
-Że co? Pierwszy raz mi chyba tak szczegółowo odpowiedziałaś i takich słów nigdy nie używałaś. Co się z Tobą stało? A co do tego kółka, to nie wiem czy się zgodzę.
-Ale mamo!
-Zastanowię się.
-No dobrze... a co się stało z tymi listami?
-Jakimi listami? - zapytała przerażona mama.
-No tymi, co...
-Idź do swojego pokoju, musiało Ci się coś przyśnić.
      Byłam tego pewna, że to działo się na prawdę, ale już nie chciałam się kłócić z mamą, bo wiedziałam, że i tak z tego nic nie wyniknie. 
__________________________________________________________

Pisać dalej? ;x
Jakby co to wymyślam na poczekaniu, to opowiadanie nie dotyczy mnie ani mojego życia :) 

Rozdział 2. część II

Rozdział 2.
"Dziwne zachowanie"

część II

      Po powrocie do pokoju rozpakowałam resztę swoich ciuchów i schowałam do garderoby. Cały czas nie mogłam przestać myśleć o tym liście, kto to był i czego chciał. Wyszłam do ogródka, aby ochłonąć. Ktoś stał za płotem i mnie wołał. Udawałam, że nie zwracam uwagi. Odwróciłam się w drugą stronę, lecz nie na długo. Po chwili osoba stojąca za ogrodzeniem, zniknęła. Od tak. Trochę się przestraszyłam, bo też się dziwnie na mnie patrzyła, takim lodowatym spojrzeniem. Postanowiłam o tym nie myśleć i pójść się spakować, bo jutro czekał mnie pierwszy dzień w nowej szkole. Mam nadzieję, że wszyscy mnie zaakceptują.
      Wstałam rano, zjadłam śniadanie, umyłam się, ubrałam i szybko popędziłam do szkoły. Nikogo tam nie znałam. Nie widziałam także Victorii, którą wcześniej poznałam. Stwierdziłam, iż pewnie nie chodzi do tej szkoły. Oczywiście poszłam do normalnej szkoły, a nie jakiejś prywatnej, ale bym chciała do takiej, gdzie mogłabym rozwijać swój talent. Poszłam na lekcje, usiadłam w byle jakiej ławce. Wszyscy usiedli na swoich miejscach i dziwnie się na mnie patrzyli, jakby nigdy nie widzieli nowej dziewczyny. To wszystko działo się tak, jak w filmie, który nie dawno oglądałam. Wreszcie weszła nauczycielka i przedstawiła mnie klasie, po czym kazała wyjąć zeszyty i zapisać temat. Była to lekcja matematyki, szczerze mówiąc to byłam średnia z tego przedmiotu, nie cierpiałam go, może przez to, że nauczycielka w Birmingham nie była dość dobra i na wszystkich tylko krzyczała, opowiadała nam, jak to ona ma ciężko w życiu, zamiast prowadzić lekcję, a potem robiła niezapowiedziane kartkówki. Ta nauczycielka była inna. Tłumaczyła tyle razy aż cała klasa zrozumiała, nie była też dla nas wredna.
-Oby wszyscy nauczyciele byli tacy. - pomyślałam. 
      Gdy zadzwonił dzwonek poszłam do swojej szafki odnieść książki. Obok mnie stała dziewczyna, która robiła to samo, co ja.
-Hej, jestem Jazz, a ty? Jestem tu nowa.
-Kogo to obchodzi? - odeszła, zamykając szafkę.
Miałam nadzieję, że wszyscy ludzie tu tacy nie są. To jest nie możliwe, oglądałam tysiące filmów, które się zaczynały tak samo, jak moja historia. 

Rozdział 2. część I

Rozdział 2. 
"Dziwne zachowanie"

część I

-Mamo, co to jest? - wyjęłam listy zza siebie.
-Oj, nie wiem, jakieś listy? - odpowiedziała ze zdziwieniem mama.
-Tyle to ja też wiem, ale dokładniej.
Mama otwiera list i czyta*
-To są listy do twojej cioci. Stare i nic nie znaczą. - zaczęła się jąkać i podarła korespondencję.
-Mamo! - krzyknęłam.
-Połóż te koperty na stole i idź do swojego pokoju się ubrać!
-No dobrze...

-O co jej chodzi? Czemu tak zareagowała? Bała się czegoś? Czy coś przede mną ukrywają? Oby nie. - cały czas te pytania padały w moich myślach.
      Byłam głodna odpowiedzi. Po tym, jak się ubrałam i umyłam, poszłam do miasta, kupiłam sobie parę rzeczy do ubrania i różnych drobiazgów. Wydałam całe swoje kieszonkowe! Miałam nadzieję, że rodzice nie dowiedzą się ile to wszystko kosztowało. Mam przeczucie, że w tym mieście lepiej będzie mi się powodzić, lecz się myliłam....
      Wróciłam do domu i chciałam pokazać rodzicom moje nowe rzeczy. Zanim podzieliłam się swoją nowiną usłyszałam głosy dochodzące z salonu. Rodzice rozmawiali o mnie, podsłuchałam o czym mówią.
-Nie rozumiesz, że ona znalazła te listy i je czytała?! - mówiła zaniepokojona mama.
-Rozumiem! Ale co my teraz mamy robić? Zachowywać się, jakby nigdy nic się nie stało? - zapytał zdziwiony.
-Tak by było najlepiej, ale się zorientuje, że coś jest nie tak.
Trzask!*
-Dokończymy tę rozmowę później, Jezz wróciła.
-Mamo, tato! 
-Tak?
-Spójrzcie co sobie kupiłam!
-Może później, dziś nie mam ochoty. - odezwała się mama.
-Czy coś się stało? - zapytałam.
-Nie, po prostu mama chce odpocząć po ciężkim dniu. - powiedział tata.
-To pójdę do swojego pokoju. Tak będzie najlepiej.

-O co chodzi? Od kogo były te listy? Czemu nic nie chcą mi powiedzieć?
____________________________________________________________________

Ok, na razie tyle, ale się u mnie rozpadało, chyba burza będzie. :P

     

poniedziałek, 1 lipca 2013

Rozdział 1. część II

Rozdział 1. 
"Wszystko po kolei"

część II


-Kochanie, wstawaj, pora spakować resztę rzeczy. - powiedziała mama.
-To już dziś? - zapytałam ospałym głosem.
-Niestety. Wstań, ubierz się i pożegnaj z koleżankami.
      Zrobiłam tak, jak mama mi powiedziała. Zadzwoniłam do moich najbliższych przyjaciółek, aby zawiadomić je o mojej przeprowadzce. Były zniesmaczone, opowiadały to, jak będą za mną tęsknić. Rozmawiałyśmy długo, mając nadzieję, że jeszcze się spotkamy. Zapewniałam je, iż nigdy o nich nie zapomnę, powiedziałam też, że będę wspominała nasze wspólnie przeżyte chwile, gdy tylko będzie mi źle oraz będę często do nich pisać i opowiadać o moim życiu w LA.
      Doszła godzina 18:00. Musiałam już iść, ale ciężko się było rozstać. Na pamiątkę dostałam album wypełniony naszymi wspólnymi zdjęciami. Po moim powrocie wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy na lotnisko. Dziwiło mnie to, skąd rodzice mają pieniądze na bilety, ale mniejsza z tym. Droga była bardzo długa i męcząca. Myślałam, że cały czas stoimy w miejscu.
      Po wylądowaniu w LA, czułam, że trudno będzie znaleźć mi tu kogokolwiek z kim będę mogła porozmawiać. Dotarliśmy do domku, w którym mieliśmy mieszkać. Było to bardzo ekskluzywne mieszkanie,  gdzie mogłam zostać do końca życia. Mój pokój był niewyobrażalnie duży! Wszystkich rzeczy od razu nie wyjęłam z pudła, gdyż dużo czasu by mi to zajęło.
      Wyszłam na dwór, porozglądać się trochę i poszukać nowych znajomości. Miasto było ciekawe, ale nikogo w moim wieku i, który przykułby moją uwagę. Wróciłam do domu i przypomniałam sobie o tych listach, które schowałam pod poduszkę. Otworzyłam wszystkie pudła, mając nadzieję, że je spakowałam. Przewertowałam wszystkie pudła i nic. Nagle spojrzałam w głąb jednego i ... znalazłam! Byłam uradowana. Otworzyłam je delikatnie i ostrożnie, tak, aby nic nie podrzeć. Autor tego listu miał bardzo niewyraźne pismo. Jednak nie sprawiało mi to aż tak dużego problemu. Nadawca pisał, że pragnie mnie znów zobaczyć, ostatni raz widział mnie 8 lat temu, a pisał ten list właśnie, gdy miałam 8 lat. Jak to jest możliwe? I czemu nigdy nie dostałam tego listu? Może rodzice chcą coś ukryć przede mną? Nie, to nie możliwe.
      Położyłam się spać. Byłam strasznie zmęczona, w końcu dotarcie z Anglii do LA to spory kawałek. Wiedziałam, że moje życie będzie zupełnie inne. Miałam nadzieję, że uda mi się spełnić swoje marzenia. W końcu mogłam stać się sławna. Śpiewałam od małego, uwielbiałam to. Rodzice cały czas mi powtarzali, że mam osiągnąć swój cel, nie mam się poddawać, mam wierzyć, że mi się uda, nie odwrotnie, bo to najgłupsza rzecz, jaką można zrobić.
      Następnego dnia, wstałam pełna energii, gotowa to poznania nowych rzeczy. Ubrałam się, umyłam i zeszłam na dół, na śniadanie. Moja mama była jakaś nie w sosie, tata z resztą też. Zapytałam:
-Czy coś się stało?
-Jedz to śniadanie i nie marudź. - powiedział tata.
-Ale o co te ... - wolałam trzymać język za zębami.
Zjadłam płatki i wyszłam na dwór. To niesamowite! Jak tu jest pięknie! Pójdę chyba w głąb miasta, mam nadzieję, że poznam tu kogoś nowego.
-Hej, jak masz na imię? - odezwała się dziewczyna, wydawała się być mniej, więcej w moim wieku.
-Jazz. - odpowiedziałam.
-A ja Victoria. Jesteś tu nowa? Bo wcześniej nie miałam jakoś okazji Ciebie zauważyć.
-Tak, przyjechałam z Birmingham.
-Mhm, ogólnie to mam 13 lat, jestem Directionerką? Nie przeszkadza Ci to?
-Ja też, nie, w ogóle, ja też jestem Directionerką.
      

ROZDZIAŁ 1.

ROZDZIAŁ 1. "Wszystko po kolei" 

część I



-Mamo, tato! - krzyknęłam radośnie, trzaskając drzwiami.
-Spokojnie, co się stało? - zapytała mama.
-One Direction będą grali koncert nie daleko naszego miasta. - odpowiedziałam cała zdyszana.
-Córeczko, wiesz, że teraz tatuś ma problemy finansowe i nie wiem czy będzie nas na to stać, dolicz jeszcze paliwo. Nie jest tak łatwo. Ale obiecuję Ci, gdy tylko będzie lepiej, postaram załatwić bilet.
-Dobrze. Ale pamiętaj. - powiedziałam zniesmaczonym głosem i pobiegłam do swojego pokoju.

-Oby było lepiej ... - pomyślałam, leżąc wygodnie w łóżku i oglądając stare fotografie, sprzed moich narodzin.
Było tam coś jeszcze oprócz zdjęć. Otóż zorientowałam się, iż to listy do mnie. Wyglądały na bardzo stare. Chciałam je otworzyć i zobaczyć ich zawartość, lecz nie zdążyłam, bo mama weszła do pokoju. Szybko je schowałam po poduszkę, mając nadzieję, że moja mama nic nie widziała.

-Znowu oglądasz zdjęcia? Nie martw się, wszystko w końcu nabierze sensu. - powiedziała mama.
-No tak, ale nie zawsze wszystko się spełnia.
-Masz racje, ale musisz mieć nadzieję, bo jej nie mieć, to najgorsze, co może być. Zaufaj życiu, pozwól się uwieść fantazji ...
-Mam Ci coś jeszcze ważnego do powiedzenia. Tata znalazł nową pracę, ale w Los Angeles ...
-Czy to znaczy, że nie będę widywać taty? - zapytałam.
-Właśnie nie. To oznacza, że się przeprowadzamy, już jutro, więc chciałam Ci powiedzieć, żebyś zaczęła pakować swoje rzeczy w kartony, które Ci zaraz przyniosę, masz czas do jutra, do godziny 18:00, pozbieraj swoje rzeczy i masz czas, aby się ze wszystkimi pożegnać. 
-Co? Ale mamo, ja tak nie mogę. To jest moje miasto, jestem do niego przywiązana, za dużo wspomnień.
-Nie masz już tu nic do gadania. Tak postanowiliśmy i koniec. Nie martw się, nowe miasto, nowe wspomnienia, nowi ludzie. Zrozum to.

Zamiast wyjść na dwór z moimi znajomymi, ja siedziałam w domu, płacząc do poduszki. Nie wiedziałam, co mam zrobić. One Direction niedługo mają koncert, jakieś 40 kilometrów stąd, ale rodzice nie mają pieniędzy, w związku z tym tata znalazł dobrze płatną pracę, ale w LA, więc musimy się tam wyprowadzić, mam znajomych i przyjaciół, których nie chcę stracić, lecz muszę się z tym pogodzić, że to już koniec. W końcu przestałam płakać, wzięłam kartony, które przyniosła moja mama i zaczęłam pakować rzeczy. Po 20 minutach zrobiło się późno, więc poszłam spać. Przez tą przeprowadzkę, zupełnie zapomniałam o listach, które schowałam pod poduszkę. Miałam nadzieję, że wszystko się ułoży ...

________________________________________________________________________________

To na razie tyle, mam nadzieję, że I część tego rozdziału się Wam spodobała. Bym była mile zaskoczona jakimś komentarzem :) Jeżeli nie lubisz 1D, oczywiście, rozumiem to, ale nie musi mieć to żadnego wpływu na moje opowiadanie, po prostu użyłam ich tu, ale opowiadanie nie jest o nich, tylko o dziewczynie zagubionej w wielkim świecie. Jutro dodam kolejną część :) Polecaj mojego bloga, jeżeli byś chciał/a opowiadanie o czymś innym, ZOSTAW KOMENTARZ i napisz co powinno się znaleźć w innym opowiadaniu. Spróbuję sprostać temu wyzwaniu i założyć nowego bloga na twoją prośbę, wtem będę prowadzić 2 blogi, 2 zupełnie odmienne historie. ;3 Do zobaczenia!

/#thisismyway.^




Początek

Hej, powróciłam. ;) Ostatnio pisałam bloga ok. rok temu. Mam nadzieję, że się nie odzwyczaiłam. Postaram się, aby ten blog był inny. Blog, na którym teraz jesteś będzie opowiadał o jednej dziewczynie, która chciała spełnić swoje marzenia, ale coś jej w tym przeszkadzało, była inna od reszty. Tak, to będzie opowiadanie ;) Zachęcam Was do czytania. Jeżeli czytasz ten post, a jest tak biało na blogu, to przepraszam, potem zajmę się wyglądem, bo mam akurat wenę, żeby pisać. ;P Zaglądaj tu codziennie, postaram się pisać systematycznie. ;d Jeżeli będzie dużo odwiedzin, postaram się wytrwać do końca, jeżeli mało to nie ma sensu pisać. ;( Jak Ci się spodoba, napisz komentarz, będzie mi miło i zmotywuję się do dalszego pisania, gdyż będę wiedzieć, iż kogoś to w ogóle obchodzi, co tu piszę ;> To na razie na tyle, do zobaczenia! :)

/#thisismyway.^